Praca DWG Po prostu pracuj!

"Praca na noże"

 

Praca na noże

Jeszcze pół roku temu pracodawcy mieli olbrzymie trudności ze znalezieniem kandydatów do pracy w zakładach mięsnych. Rzeźnicy, również z niewielkim doświadczeniem zawodowym, mogli wręcz przebierać w atrakcyjnych ofertach zatrudnienia. Teraz sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.

 

Jest ogromne i ciągle rosnące zainteresowanie wyjazdami za granicę, ale równocześnie o wiele mniej wolnych etatów do zagospodarowania. Część przedsiębiorstw nie ma wystarczającej ilości pieniędzy na zakup mięsa, dlatego są dłuższe przestoje w rekrutacji – wyjaśnia Agnieszka Świerczewska z Akord Meat Sp. z o.o. Spowolnienie gospodarcze dotarło więc także do branży mięsnej. Jednak sytuacja w poszczególnych państwach jest zróżnicowana. – Z naszych obserwacji wynika, że w Niemczech oraz w Skandynawii nie ma już tak dużego zapotrzebowania na fachowców jak w drugiej połowie ubiegłego roku. To sprawia, że zdecydowanie najwięcej zgłoszeń otrzymują firmy oferujące zatrudnienie w Wielkiej Brytanii oraz Holandii – analizuje Małgorzata Majewska z agencji rekrutacyjnej DKM Labour.

Nie ma lekko

W niektórych zakładach w Anglii czy Niemczech większość nawet kilkusetosobowej załogi stanowią Polacy. Miejscowi rzadko odpowiadają na takie oferty zatrudnienia, choć stawki nie należą przecież do najniższych.

– To naprawdę ciężka praca, do której trzeba posiadać odpowiednie predyspozycje. Kondycja fizyczna jest ważna, ale spore znaczenie ma także odporność na stres i umiejętność wykonywania obowiązków w specyficznych warunkach, np. w niższych temperaturach – tłumaczy Joanna Prochorowicz z Agencji Pracy Tymczasowej DWG Sp. z o.o. Trudno sobie wyobrazić, aby zaangażowano osobę, która omdlewa na widok krwi czy boi się uboju zwierząt. Czynnikiem dyskwalifikującym są również przebyte choroby (np. skóry). – Potencjalni pracownicy muszą pozytywnie przejść badania medyczne, gdzie szczególną uwagę zwraca się na ciśnienie krwi i stan uzębienia – mówi Aneta Kośnic z agencji rekrutacyjnej Staffline.

Rano trzeba (w)stać

W ostatnich tygodniach kandydaci częściej przesyłają zgłoszenia, nie tylko ze względu na rosnący kurs funta czy euro wobec złotówki. W tej branży nie trzeba znać języka obcego, żeby znaleźć zatrudnienie za granicą. – Przeważnie praca odbywa się na liniach produkcyjnych i polega na ciągłym powtarzaniu pewnych czynności. Ponadto w wielu zakładach kierownikami są Polacy, którzy w razie potrzeby objaśniają kolejne zadania – mówi Małgorzata Majewska.

Stać przy taśmie trzeba już o godzinie 6 lub 7 rano. W niektórych przedsiębiorstwach jest także zmiana popołudniowa, ewentualnie nocna. Chętni mogą też dorabiać w nadgodzinach lub w weekendy.

Zawsze polecenia należy wykonywać szybko i dokładnie, choć zazwyczaj tempo pracy jest wolniejsze niż w Polsce.

– Zakres obowiązków rzeźnika w zależności od stanowiska obejmuje trybowanie kości, klasowanie mięsa, szacowanie mięśni, usuwanie chrząstek, tłuszczu, skóry, a także prace na maszynach typu skórowaczka lub błoniarka – wyjaśnia Aneta Kośnic.

Czas na naukę

Obecnie najwięcej propozycji pracy znajdą osoby z minimum 2–3-letnim doświadczeniem w branży. Dla rekrutujących ważna jest również historia zatrudnienia. Sporo rzeźników porzuca swój fach, a później znów chce do niego wrócić.

– Niektórzy uważają się za specjalistów, ponieważ cały czas pracują w zakładach przetwórstwa mięsnego, ale w podaniach nie podają zakresu wykonywanych obowiązków. Często do ich zadań należy tylko jeżdżenie wózkiem lub roznoszenie skrzynek z mięsem – mówi Agnieszka Świerczewska.

Zawsze mile widziani są kandydaci posiadający wykształcenie zawodowe o kierunku rozbieracz-wykrawacz. Jednak szanse na wyjazd za granicę mają także osoby, które dopiero chcą zdobyć nowe umiejętności. – Istnieje możliwość przyuczenia do zawodu. Na początku praca polega na wykonywaniu prostych czynności za mniejszą stawkę, niż otrzymują doświadczeni fachowcy – mówi Joanna Prochorowicz.

Na ostrzu noża

Ostatnim etapem naboru są testy praktyczne. Ich zaliczenie jest przepustką do zdobycia pracy. Komisja rekrutacyjna zwraca uwagę zarówno na precyzję, jak i szybkość wykonania danego zadania. – Kandydat otrzymuje kawałek mięsa, a następnie powinien zaprezentować swoje umiejętności, np. wykrawania kości z szynek lub łopatek wieprzowych. Przy okazji można zobaczyć, w jaki sposób ostrzy nóż i czy prawidłowo go trzyma – mówi Aneta Kośnic. Zazwyczaj takie sprawdziany odbywają się jeszcze przed wyjazdem z kraju. Jednak część firm (np. z Anglii) organizuje je tylko w swoich zakładach. – Zdarzały się już sytuacje, że rzeźnicy przyjeżdżali na Wyspy i nie zaliczali testów, dlatego musieli wracać do kraju na własny koszt. To nie są trudne zadania, jednak nie należy przeceniać swoich kwalifikacji zawodowych – mówi Małgorzata Majewska.

Mięsne pieniądze

W niewielkich zakładach mięsnych na terenie Anglii można zarobić od 280 do 420 funtów (1,5–2,2 tys. zł) netto tygodniowo. W Niemczech pomocnicy rzeźnika otrzymują 1–1,1 tys. euro (4,7–5,2 tys. zł) netto miesięcznie, a doświadczeni rzeźnicy między 1,2 tys. a 1,6 tys. euro (5,6–7,5 tys. zł) netto miesięcznie. W Holandii średnie wynagrodzenie dla początkującego pracownika branży mięsnej wynosi od 7 euro (32,9 zł) netto za godzinę, a dla fachowców od 7,5 euro (35,2 zł) netto za godzinę.

Większość pracodawców brytyjskich proponuje zatrudnienie na okres sześciu, rzadziej dwunastu miesięcy, z możliwością przedłużenia kontraktu. W Niderlandach przeważnie pierwsza umowa jest na 6 tygodni, ale kolejne mogą być na czas nieokreślony. Zazwyczaj oznacza to także podwyżkę. – Teraz rzeźnicy muszą uzbroić się w cierpliwość. W ubiegłym roku niedoświadczeni kandydaci czekali na wyjazd do Holandii 2–3 tygodnie, a teraz fachowcy już ponad miesiąc – mówi Joanna Prochorowicz.

Marcin Gazda

 

Źródło: "Praca i życie za granicą"

 




Wszystkie prawa zatrzeżone Strony Internetowe